sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział VI "Nie pozwolę na to, żeby ktoś w ten sposób traktował moich najbliższych przyjaciół."

Piosenka:  http://www.youtube.com/watch?v=6n_CU3yt31o
          Nadeszła wiosna. Wszystko zaczęło tętnić nowym, wspaniałym, pięknym życiem. Odkryłam nowe atuty przejścia z egzystencji w życie. Co nie było dla mnie łatwe, gdyż dwa dni po Nowym Roku dostałam wiadomość, że Pani Parker zmarła. Załamałam się. Byłam strasznie rozbita. Staruszka cierpiała na raka, a ja nic o tym nie wiedziałam. Nic mi nie powiedziała! Co najciekawsze, z tego co mi przekazała jej siostra wynikało, że ona doskonale przeczuwała przebieg kolejnych wydarzeń. Ona wiedziała, że to będą jej ostanie dni. Nie chciała, żebym była świadkiem tego jak odchodzi. Wolała mi tego oszczędzić zatajając przede mną prawdę. Nie mogłam się z tym pogodzić, że nie przyznała się przede mną do swojej choroby. To było ciężkie dla mnie uzmysłowić sobie, co ona musiała przechodzić. Wiem, że będę za nią strasznie tęsknić. Ona nauczyła mnie tak wiele o życiu, ona jako jedyna mnie wspierała. Pamiętam dokładnie ten dzień, kiedy się dowiedziałam że jej już nie ma…. Razem z Louisem, Harrym i Niallem oglądałam jakiś film akcji w jej domu, wtedy zadzwonił telefon i…. Wsparli mnie wtedy. Tamtej nocy oni zostali u mnie, bo nie chcieli bym była sama. Kiedy zasnęłam, miałam sen.. przyśniła mi się ona. To co mi powiedziała wciąż odbija się echem w mojej głowie: „Angel, nie pozwól nigdy nikomu się ranić i  pamiętaj, że możesz wszystko osiągnąć, tylko uwierz w swoje siły. Wierz w siebie tak mocno, jak ja wierzyłam w ciebie. Słuchaj zawsze tego, co dyktuje ci serce, ono najlepiej wie, co jest dla ciebie dobre. Nie płacz za mną. Nie ma powodu do łez.” Obudziłam się w środku nocy i poczułam się lżej na duchu. Jak wynikało z testamentu dom Pani Parker należał do mnie. Taka była jej ostatnia wola, żebym to ja go zatrzymała. Nie umiałam w nim na początku mieszkać. Nie chodzi o to, że się bałam, tylko uzmysłowiłam się, że on jest zbyt pusty. Dla jednej osoby jest zbyt wielki. W ciągu tych czterech miesięcy zaprzyjaźniłam się z zespołem. Ciągle spędzaliśmy ze sobą czas. Louis i Harry byli moimi najbliższymi przyjaciółmi. Przy nich uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Ostatnio zaczęłam nawet przebywać więcej z Harrym niż z Lou, gdyż mama Louisa zachorowała przez co musiał kursować między Doncaster a Londynem.
            Był środek nocy, a ja już dawno zasnęłam. Byłam właśnie w trakcie śnienia o moich przyjaciołach z dzieciństwa, kiedy zbudził mnie dzwonek mojego telefonu. Otworzyłam zaspane oczy i zaczęłam błądzić po stoliku nocnym dłonią szukając komórki przez co zwaliłam stertę książek. Kiedy już na nią natrafiłam, nacisnęła zieloną słuchawkę i przyłożyłam ją do ucha.
- Hallo? – zapytałam zaspana zamykając ponownie oczy.
- Obudziłem cię? – zapytał głos po drugiej stronie.
- Harry? Stało się coś? – momentalnie się przebudziłam.
- Nie, chciałem tylko z kimś pogadać. Mogę przyjechać?
- Co? Jest 4 w nocy!
- Proszę.
- No dobra, ale masz wpierd*l za to że pozbawiasz mnie snu.
- Dobrze. – zaśmiał się. – Będę za 15 minut. Zrób mi kawę.
- No problem. – odparłam i rozłączyłam nas.
Przetarłam moje wciąż zaspane oczy i leniwie zwlekłam się z łóżka, które było takie cieplutkie i kochane. Założyłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół do kuchni stawiając wodę na gazie. Wyjęłam z szafki kawę i nasypałam do dwóch szklanek po czym zalałam je wrzątkiem. Zaniosłam je na stolik do salonu i usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je, a do środka wparował Styles.
- Cześć – pocałował mnie w kącik ust na przywitanie. – Pięknie wyglądasz. – powiedział, zachowywał się dziwnie, był strasznie roztrzęsiony, ale też szczęśliwy. Spojrzałam na niego moim zabójczym spojrzeniem.
- Miałeś być 4 minuty temu. – powiedziałam.
- Co? Wstałaś lewą nogą?
- Czy wstałam? Zostałam w perfidny sposób obudzona o 3 w nocy! To nie jest przyjemne. – walnęłam go lekko w ramię.
- No przepraszam skarbie. – przytulił mnie.
- Nie skarbuj Mi tu teraz. Chodź, kawa na ciebie czeka – powiedziałam i wskazałam na drzwi do salonu. Weszliśmy przez nie w głąb pomieszczeni i usiedliśmy na sofie. Oparłam się o niego i próbowałam nie zasnąć, on objął mnie ramieniem.
- Powiesz mi co się stało, że przyjechałeś tu w środku nocy?
- Właśnie staram się… Bo Angel.. ty jesteś dziewczyną.
- No chyba jestem.
- i.. myślisz jak dziewczyna.
- Nie, myślę jak Angel.
- Cicho bądź i mnie wysłuchaj. – walnął mnie lekko w kolano. – Wiesz.. poznałem kogoś. – po tych słowach zamarłam. Siedziałam i w spokoju czekałam, co jeszcze powie  w tym temacie. – Ale nie wiem co teraz. Ona jest piękna! I wiem, ze ja też się jej podobam. – powiedział zadowolony.
- Cieszę się. – spojrzałam na niego. Naprawdę ucieszyłam się z tej informacji. Przecież był moim przyjacielem i chciałam dla niego jak najlepiej, jednak gdy poznałam imię jego wybranki osłupiałam. – Słucham?! Czyś ty na łeb upadł! – zaczęłam. On spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. – Jejku, Harry przepraszam. Nie chciałam, tego powiedzieć. To znaczy… Eh… Jesteś świetnym facetem, ale ona… jesteś pewien, że ci na niej zależy?
- Angel, nie wiem. Nie mam pojęcia. Dlatego tu do ciebie przyjechałem, żebyś mi coś doradziła. Alice jest gorąca.
- Co ja ci mogę powiedzieć? Nie znam jej zbyt dobrze, widziałam ją tylko raz, więc nie mam prawa wystawiać jej metki, jednak nie jestem do końca przekonania, czy aby na pewno dobrze ulokowałeś swoje uczucia. Jesteś moim przyjacielem i chcę dla ciebie jak najlepiej, cokolwiek miałoby to oznaczać, a jeśli czujesz, że ona to ta jedyna, to powalcz o nią. – pogłaskałam go po burzy loków.
- Dziękuję. Te słowa wiele dla mnie znaczą. Tylko.. co z fanami? Wiesz co będzie jak one się dowiedzą?
- Co będzie? Nic nie będzie. Muszą w końcu zrozumieć, że ich idol ma własne życie. Nigdy nie uda ci się ich wszystkich uszczęśliwić, bo chcąc to zrobić musiałbyś się umówić z każdą z nich… Wiem że byś chciał. – zaśmiałam się.
- Idziesz jutro na przyjęcie do Eda? – spojrzał na mnie.
- Chyba tak. – odparłam po czym ziewnęłam.
- To świetnie. Ona tam też będzie, więc.. będziesz miała okazję z nią porozmawiać i zapytać się jej czy lubi 1D, na jakich facetów zwraca uwagę itp. – uśmiechnął się słodko i zatrzepotał rzęsami (o.O)
- Ohoohoo.. nie! –pomachałam mu palcem przed nosem. – Zapomnij. Sam z nią pogadaj.
- Okay…. – westchnął. – Czekaj, co z jutrem? Jak się tam dostaniesz?
- Hahah.. przyjedziesz po mnie, a co ty myślałeś?
- Nie myślałem. – przewrócił oczami po czym zaczął się śmiać w niebogłosy.
- Harry, co z Louisem? Widziałeś się z nim dzisiaj?
- Tak, kazał cię od niego ucałować i powiedzieć że cię mocno kocha.
- W takim razie czekam. – wskazałam na policzek, w który z uśmiechem pocałował mnie loczek. – Jak się czuje jego mama?
- Dobrze, chyba powoli nabiera sił.
- Oh, jak dobrze! Cieszę się, że już lepiej. – zaklaskałam w dłonie.
- Dobra słońce, ja się już zbieram. Ty musisz iść do pracy rano. A właściwie za 3 godziny. – podniósł się z kanapy i przeciągnął.
- To przyjedź po mnie jutro, nie zapomnij. – rzuciłam odprowadzając go do drzwi.
- O tobie? Nigdy – zaśmiał się i pocałował mnie w kącik ust na dowidzenia.  
Kiedy Styles wyszedł, ja wróciłam do łóżka. Zasnęłam w  mgnieniu oka.
                   Nadszedł wieczór, 13 kwietnia. Zbierałam się na przyjęcie do Eda. Założyłam na siebie to:
 
Zauważyłam, że w ostatnim czasie dość sporo imprezuję, ale nie przejęłam się tym. Jedyne czym się przejmowałam, to, to co się zmieniło w sprawie Harrego i Alice. Chciałam, żeby ułożył sobie życie i był szczęśliwy, jednak nie pałałam do niej sympatią. Nie wywarła na mnie pozytywnego wrażenia. Z tego co mi było wiadomo, lubi zmieniać facetów jak rękawiczki, a na dodatek była tandetna, chytra i wulgarna. Jak taki ktoś mógł się mu spodobać? To przecież chore!
Styles jak obiecał, przyjechał po mnie. Kiedy znaleźliśmy się już na imprezie, Harry szukał wzrokiem Alice. Kiedy już z nią rozmawiał, ja stałam z boku i ostrożnie ich obserwowałam. Ta panienka strasznie się do niego szczerzyła. To wyglądało komicznie, jakby chciała mu sprzedać zsiadłe mleko. Masakra. Z resztą, nie tylko ja ich obserwowała, bo reszta zespołu robiła to samo. Oni również podzielali moje zdanie, że Alice to nic dobrego. Kiedy tak stałam i ukradkiem przyglądałam się tym dwóm, podszedł do mnie wysoki, opalony, dobrze zbudowany mulat. Onieśmielił mnie swoim uśmiechem i spojrzeniem.
- Cześć. Zauważyłem, że stoisz tu całkiem sama. Pomyślałem, ze może ci potowarzyszę. – zagadał.
- Jasne, będzie mi miło. – odpowiedziałam mu ukazując szereg białych zębów.
- Jestem Siva. – wyciągnął w moja stronę dłoń.
- Wiem kim jesteś, poznałam cię. – odparłam po czym podałam mu moją, a on ja pocałował.
- To świetnie, ale ja wciąż nie znam twojego imienia.
- Mów mi po prostu Angel.
- Angel… niecodzienne imię. – zaśmiał się wesoło. – Przyszłaś tu sama?
- Poniekąd… chociaż nie.. nie wiem.
- Nie wiesz, czy masz osobę towarzyszącą? – spojrzał mi w oczy i zaśmiał się słodko. Wtedy sobie uzmysłowiłam, jaką głupotę właśnie palnęłam.
- Tak, coś tak jakby. – odwzajemniłam jego mimikę.
- W takim razie może ja zostanę twoim partnerem na dzisiejszy wieczór? – zaproponował, a ja kiwnęłam głową zgadzając się. Wszyscy z One Direction patrzyli na mnie z niedowierzaniem, pewnie uznali to za perfidność z mojej strony, że z nim rozmawiam, ale nie przejęłam się tym. Przecież rozmowa to nic złego. Spojrzałam jeszcze raz na Alice i na Stylesa, jednak gdy napotkałam jego wkurzony wzrok, odwróciłam głowę.
- Mówiłem ci już, że pięknie wyglądasz? – zapytał
- Nie, ale jeszcze nic straconego.
- Wyglądasz magicznie. – przejechał opuszkami palców wzdłuż mojej ręki, czułam na plecach wzrok całego zespołu.


- Czemu oni się tak obserwują?
- Słucham? – udałam, że nie wiem o co mu chodzi.
- Całe One Direction śledzi twój każdy ruch odkąd zaczęliśmy rozmowę.
- Nie przejmuj się nimi. – posłałam mu serdeczny uśmiech.
- Nie jesteś stąd, prawda? – ulokował spojrzenie w moich oczach.
- Jestem z Polski. – wyjaśniałam.
- To jednak prawda, że Polki są najpiękniejszymi kobietami świata. Żywy dowód stoi tuż przede mną. – uśmiechnął się szeroko.
- Potrzebowałeś mnie, żeby się o tym przekonać? – zaśmiałam się melodyjnie.
- Poniekąd. – odwzajemnił mimikę.
W tym też momencie chwycił mnie za rękę Harry – Zbieramy się stąd – powiedział stanowczo do mojego ucha. Spojrzałam na niego pytająco. – Proszę cię, chodźmy. – wyszeptał ponownie. Siva patrzył się na nas sama nie wiem czy bardziej podejrzliwie, czy był po prostu zmartwiony tym, że on do mnie podszedł.
- Siva, tak cie przepraszam, ale muszę już zmykać. – powiedziałam patrząc w jego oczy.
- Nie możesz już zostać ani na chwilkę? – spojrzał błagalnie.
- Niestety. – westchnęłam.
- Okay, rozumiem. Cieszę się, że mogłem cię dzisiaj poznać. – uśmiechnął się delikatnie i zbliżył się do mnie po czym chwycił moją twarz w dłonie i pocałował moje usta. – Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. Bardzo bym tego chciał. – powiedział. Chciałam mu coś odpowiedzieć, ale poczułam jak Styles ciągnie mnie za rękę w stronę wyjścia. Ludzie którzy mnie nie znali nie zwrócili na to uwagi, jednak chłopaki z zespołu i ich dziewczyny byli niezwykle poruszeni tą sytuacją.
- Harry co ty wyprawiasz?! – zapytałam wyrywając dłoń z jego uścisku kiedy byliśmy już na zewnątrz.
- Nic. Jestem zmęczony. Chce już wracać do domu. – odparł po czym otworzył drzwi do swojego auta od strony pasażera. Nic nie rozumiałam. Wiedziałam jedno, że muszę z niego wyciągnąć wszystko.
Zaprosiłam go do środka na herbatę. Na początku siedzieliśmy na tarasie pijąc gorącą herbatę po angielsku. Chciałam powrócić do dzisiejszej sceny.
- Harry, powiedz mi co się stało? Czemu tak nagle chciałeś wyjść? Zrobiłam coś? – spojrzałam an niego i odstawiłam kubek na bok.
- Nie. Nic nie zrobiłaś. – odparł. – To przez Alice.
- Co się stało? – zapytałam nie kryjąc niepokoju.
- Ona jest już skończonym tematem. Powiedziała coś, czego nigdy jej nie wybaczę.
- Co takiego? – zaniepokoiłam się jeszcze bardziej.
- Najpierw zaczęła się śmiać z tego, że Niall jest wciąż singlem, powiedziała, że to jest żałosne i że nie dziwi się dziewczyną, że się z nim nie umawiają, bo sądząc po tym jaki ma apetyt, to by je zjadł. A chwile później, kiedy Ty stałaś z tym kolesiem z The Wanted, ona spojrzała na was i powiedziała, że ty gdybyś mogła, to weszłabyś mu do łóżka już w tej chwili. Myślałem że ją zaraz uduszę, więc wolałem wstać i cię stamtąd wyprowadzić.
- Harry… - zaczęłam.
- Nic nie mów. Nie pozwolę na to, żeby ktoś w ten sposób traktował moich najbliższych przyjaciół.
- Jesteś kochany, wiesz? – uśmiechnęłam się promiennie.
- Wiem – pokazał mi język. – Słyszałaś? – zapytał.
- Co? – zerknęłam na niego z mina wtf.
- Zagrzmiało. Ciiii… a teraz słyszałaś?
- Nom, burza idzie. – podrapałam się po głowie.
- Wiatr się wzmaga. A tam w oddali widać błyskawice. Nie chcę nic mówić, ale to będzie burza stulecia, bo niebo jest zachmurzone z każdej strony i wieje mocniej z sekundy na sekundę. – powiedział wpatrując się górę.
- Harry, nie strasz mnie! Boję się. – zapiszczałam.
- Boisz się burzy? – spojrzał przejęty.
- Jestem dziewczyną. To chyba proste że się boję. – powiedziałam, po czym podskoczyłam słysząc kolejny niespodziewany grzmot, tym razem 10 razy głośniejszy niż poprzedni.
- Dasz sobie radę sama? Czy mam zostać przy tobie na noc? – spojrzał na mnie.
- Mógłbyś? Pościelę ci w gościnnym. – spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
                Jak powiedziałam, tak tez zrobiłam. Przygotowałam Hazzie spanie w pokoju obok mojego. Burza z minuty na minutę się nasilała. Właśnie zbliżała się nad mój dom. Harry spał za ścianą, a ja żeby się choć trochę uspokoić czytałam książkę. Po chwili prąd zgasł. Wystraszyłam się jak zwykle w takich momentach, moje serce zaczęło bić szybciej. Za oknem robiło się coraz to bardziej niebezpiecznie. Zewsząd błyskawice przecinały niebo, a grzmoty były tak głośne, że nie dało się ich niczym zagłuszyć, nawet schowaniem głowy pod poduszkę. Kiedy niedaleko mojego domu rąbnął piorun w jakieś tam drzewo zaczęłam piszczeć jak małe dziecko budząc tym samym chłopaka, który w samych wystraszony zerwał się na równe nogi i przybiegł do mojego pokoju nie wiedząc co się dzieje. Zobaczył mnie skuloną w rogu ściany, jak kryję twarz w dłoniach. Wskoczył na moje łóżko i przytulił mnie mocno do siebie mówiąc – Już dobrze, jestem przy tobie. – pocałował mnie w głowę, po czym ja przytuliłam go jeszcze mocniej. Cała się trzęsłam. Byłam kłębkiem nerwów. Harry głaskał mnie po głowie próbując mnie tym samym uspokoić.
- Mogłaś powiedzieć, że aż tak bardzo się boisz, więc spałbym z tobą. – na te słowa odsunęłam się od niego trochę.
- Pogięło cię? – spojrzałam na niego.
- Nie. A teraz chodź spać, czy tego chcesz czy nie, śpisz ze mną. – powiedział, po czym oboje się położyliśmy obok siebie. Chłopak mocno mnie przytulił do siebie, a ja wtuliłam się w jego tors.
- Nie zasnę już. – westchnęłam.
- W takim razie pogadajmy. – zaproponował.
- Okay. Siva mnie pocałował. – zachichotałam. – Ma takie miękkie usta. Ach…. – rozmarzyłam się.
- I kogo tu pogięło? – zapytał przewracając oczami.
- Jego, że to zrobił. Nie sądzisz, że jest uroczy?- zapytałam podnosząc lekko głowę do góry i patrząc w jego oczy.
- Taki słodki, że aż mdły. Czemu ty w ogóle z nim gadałaś?
- Z nudów.
- Kochanie, przygotuj się na to że jutro jak się spotkasz z chłopakami to żaden z nich.. no może żaden z wyjątkiem Liama się do ciebie nie odezwie.
- Tak wiem. – zaśmiałam się. Wtedy usłyszałam kolejny grzmot i przymrużyłam oczy.
- Nikt z nas go nie lubi. – powiedział, po czym ziewnął.
- Harry.. mogę ci coś powiedzieć szczerego? Ale wiesz, tak szczerego aż do bólu?
- Mam się bać?
- Alice to szmata.
- A ja mogę powiedzieć coś szczerego tobie?
- Jasne, dajesz.
- Siva to ciota.
- Hahahhah.. – zaczęłam się śmiać w niebogłosy, a Hazza ze mną. – ale dobrze całuje. – powiedziałam nadal się śmiejąc.

                  Przegadaliśmy z Harrym całą noc. Dzisiaj dowiedzieliśmy się o sobie wszystkiego. Lubiłam te nasz bezsensowne rozmowy i opowieści z przeszłości. Byliśmy oboje bardzo podobni, to pewnie dlatego tak łatwo i szybko zaprzyjaźniliśmy się. Dopiero jakoś około 7 rano oboje zasnęliśmy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz