poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział XVI "World behind my wall"


           Następnego dnia po południu siedzieliśmy z Harrym przeglądając w Internecie oferty sklepów z meblami dla dzieci. Szukaliśmy tapety na ścianę, wykładziny, lampek, łóżeczka, zabawek, wszystkiego co powinno znajdować się w pokoju dziecinnym. Styles oszalał, miał ochotę zamawiać wszystko po kolei, tapety z księżniczkami, wykładzinę w miśki, lalki, różowe łóżeczko, kiedy my nawet nie byliśmy do końca pewni, czy to będzie chłopiec czy dziewczynka. Harry w tym swoim zakupowym szale był taki słodki. Czuł się szczęśliwy, że odzyskał mnie i na dodatek za 5 miesięcy zostanie dumnym ojcem. Od zawsze o tym marzył, teraz to marzenie ma się spełnić. Ja po raz pierwszy w życiu czułam, że teraz nic złego już się nie może stać, bo mam jego, będziemy mieli dziecko, jesteśmy razem i kochamy się. Czułam się bezpiecznie. Wiedziałam, że nic więcej nie potrzebuję do szczęścia.
  

- Kochanie, myślę, że powinnam pójść do pracy. – powiedziałam odrywając wzrok od laptopa.
- Ja tak nie sądzę. – powiedział nadal wpatrując się w monitor.
- Czemu nie? Najwyższy czas, muszę się trochę usamodzielnić. Mam zamiar poszukać jakiejś pracy w pobliżu. – powiedziałam przytulając go.
- Nie zgadzam się. – odparł surowo patrząc się na mnie.
- Bo?
- Bo nie. Jesteś w ciąży. Nie zgadzam się. Poza tym, masz mnie. Ja jestem w stanie zapewnić ci wszystko. – odparł.
- Ale ja nie chcę być zdana tylko i wyłącznie na ciebie. – powiedziałam i wstałam opierając się o kuchenny stół.
- Skończ już z tą swoją niezależnością. – odparł zamykając laptopa.
- Nigdy jakoś ci ona nie przeszkadzała. – powiedziałam z grymasem.
- Tak, ale teraz sytuacja się zmieniła. Nie możesz iść pracować w takim stanie. – stwierdził.
- Czuję się dobrze.
- Ale to za mało. Boję się o ciebie i chcę twojego dobra. Nie powinnaś teraz nigdzie chodzić.
- Masz zamiar zamknąć mnie w domu na 5 miesięcy? – wbiłam w niego mój oburzony wzrok.
- Jeśli będzie to konieczne, to tak.
- Wiesz co? Spadaj. Nie traktuj mnie jak małej dziewczynki. Jestem dorosła Harry. Umiem o siebie zadbać. Dawałam sobie radę przez półtora roku bez ciebie, więc czemu tym razem miałabym sobie nie poradzić?
- Ty dawałaś sobie radę? – parsknął śmiechem. – Nie osłabiaj mnie. Straciłaś kontrolę nad tym co się działo w twoim życiu. Nie wiedziałaś co robić i jak się do czego zabrać. W sumie nasze dziecko też jest jedynie skutkiem braku kontroli z twojej strony. – powiedział lustrując mnie.
- Uważaj na to co mówisz i do kogo. Okay, może i straciłam kontrolę w tamtym momencie, ale niczego nie żałuję, jeżeli ty tak, to jest mi przykro, ale czasu nie cofnę. – powiedziałam i wybiegłam z płaczem z kuchni do sypialni. Rzuciłam się na łóżko i schowałam twarz w poduszce. Poczułam na plecach ciepłe dłonie Harrego.
- Przepraszam. – powiedział i pogłaskał mnie po tyle głowy. – Nie chciałem tego powiedzieć, naprawdę. Cieszę się, że stało się to co się stało, inaczej nigdy nie bylibyśmy razem. – powiedział, a ja podniosłam się z łóżka i mocno się w niego wtuliłam.
- To ja przepraszam, ciągle ryczę i narzekam. – wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
- Nie przeszkadza mi to, wiedziałem na co się pisze kiedy się w tobie zakochałem. – pocałował mnie i otarł moje łzy.
- Nie chcę cię już nigdy więcej stracić. – powiedziałam patrząc w jego oczy.
- Nie stracisz, bo bez znaczenia co się stanie, ja zawsze będę cię kochał, z każdym dniem mocniej i dłużej. – pocałował mnie namiętnie.


              Prawdę mówiąc, gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, że ja i Harry Styles przeżyjemy burzliwy romans a potem zatęsknimy za sobą i ponownie się zejdziemy, bo nie będziemy mogli przeżyć jeden bez drugiego ani sekundy, poradziłabym mu zmianę dilera. Teraz jestem najszczęśliwszą kobieta na ziemi, mam jego – mam wszystko. Następnego wieczoru pojechałam razem z Onedirectionową paczką do Leeds na ich koncert. Harry dumnie chwycił mnie za dłoń i wprowadził na backstage nie przejmując się obecnością fotoreporterów i fanów. Obserwowałam jak rozgrzewa struny głosowe przed występem oraz jak robią makijaż jemu i reszcie chłopaków. Kiedy wybiła godzina zero wbiegli na scenę, oczywiście Harry wrócił się ze sceny za kulisy aby mnie pocałować i powiedzieć mi jak mocno mnie kocha.
       Później koncert się zaczął. Promowali właśnie swoją najnowszą płytę. Ku mojemu zdziwieniu wśród ich repertuaru znalazła się jedna z piosenek z drugiej płyty „Take Me Home”. Byłam trochę zdziwiona, bo pięć razy przejrzałam listę zaplanowanych piosnek na dzisiejszy wieczór i nigdzie nie było napisane że zagrają „Little Things”. „Nieważne, pewnie coś przeoczyli” pomyślałam, wtedy usłyszałam, jak Harry po solówce Nialla przerywa piosenkę i zaczyna swój monolog.
  

„Dwa i pół roku temu, przypadkiem poznałem pewną dość nietypową i intrygującą dziewczynę. Ona zmieniała mój pogląd na świat i nauczyła mnie jak odróżnić miłość od zauroczenia. Wiecie jak to zrobiła? Po prostu sprawiła, że pokochałem ją tak mocno, że aż sam nie jestem w stanie powiedzieć w kilku zdaniach co tak naprawdę czuje moje serce za każdym razem kiedy się do mnie uśmiecha. Ta dziewczyna ma na imię Angel i stoi teraz za kulisami. Nie jest tam sama, bo razem z nią stoi nasze dziecko, które urodzi się za 5 miesięcy. Jestem szczęściarzem.” 
   

Powiedział ze łzami, widziałam reakcję fanów na ekranach za kulisami. Wszyscy byli w szoku, jedni tańczyli, klaskali w dłonie i skandowali nasze imiona, a inni zaczęli płakać i posmutnieli. Harry widział to i dodał „Hej, Directioners, was też mocno kocham. Zostaniecie ciociami!” Na te słowa, wszystkie się uśmiechnęły. Koncert wznowiono, a ja oglądałam go „od tyłu” aż do końca. Po koncercie chłopcy zgarnęli do środka kilku fanów na m&g. Wszyscy byli pod ogromnym wrażeniem. Byli strasznie, ale to strasznie podjadani. Nie dziwię im się! Zainteresowali się także mną. Chcieli mnie poznać, a ja nie miałam nic przeciwko. Chętnie zamieniłam z nimi kilka zdań, zapozowałam do zdjęć i przytuliłam ich na dowidzenia. Byłam mile zaskoczona, że przyjęły mnie tak ciepło. Bałam się, że wszyscy mnie tylko znienawidzą i będą mówić, że jestem wredna, fałszywa i nie zasługuję na Harrego.
Po wspaniałym show pojechaliśmy do mnie uczcić dzisiejszy wieczór. Wszyscy pili czerwone wino, a ja soczek z czarnej porzeczki. Prawie nie czułam różnicy, no prawie. Eleanor zaczęła się w pewnym momencie wtrącać do mnie i do Harrego.
- Na kiedy planujecie ślub? – zapytała.
- Ślub? Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat. Nie sądzę, żeby był sens wybiegać tak przyszłościowo. Najpierw niech się urodzi dziecko. Ono jest najważniejsze w tym momencie. – odparłam.
- Naprawdę? Masz zamiar wychowywać nieślubne dziecko? – spojrzała na mnie robiąc wielkie oczy.
- Nie widzę w tym nic zdrożnego. Mamy XXI wiek. Teraz nikt już nie zwraca na to uwagi.
- Jak to nie? A media? Obsmarują was!
- Co z naszym związkiem mają wspólnego media? Nie chcę robić niczego pod publikę. Wszystko w swoim czasie. – skomentowałam.
- Harry, czy ty słyszysz co ona wygaduje? – zapytała go El, a ja tylko przewróciłam oczami, Tomlinson przesłał mi kojące spojrzenie.
- Słyszę. I w pełni to popieram. Wszystko w swoim czasie. Po co mamy się spieszyć? – odpowiedział jej z uśmiechem.
- Dobra, zmieńcie temat. – wtrącił się Zayn. – Dziewczyny, co chcecie, żebyśmy wam przywieźli z trasy po Ameryce?
- W zasadzie to po dwóch Amerykach. – dopowiedział Niall.
- Ja chcę jakieś szałowe buty. Najlepiej w panterkę. – zaśmiała się Perrie.
- Mmm.. w panterkę? Bomba. – puściłam jej oczko.
- Angel ty też chcesz coś w panterkę? – zapytał mnie Lima.
- Nie, ona nie lubi panterek. – odparł w moim imieniu Loczek.
- Nie są w moim stylu. – poprawiłam go.
- Liam, czy tobie odwala? – odezwał się Louis. – Czy ja dobrze słyszałem, że planujesz kupić mojej siostrze coś w panterkę? Ona nie jest dla ciebie! – wykrzyczał mu do ucha. – Zrozumiałeś?! – ponownie krzyknął. Biedny Liam, chyba stracił sluch w tamtym momencie.
- Tomo, spokojnie, nie warcz, siad. – zaśmiałam się.
- Jak rozkażesz madam. – usłyszałam w odpowiedzi.
- Nie mogę się doczekać trasy po Ameryce. – rozmarzył się Liam.
- Ja też. – odparł Harry – Ale nie wiem jak ja cię zostawię na te 3 miesiące? Przecież oszaleję z tęsknoty! –przytulił mnie mocno.
- Dasz sobie radę. Odetchniesz. – zaśmiałam się i musnęłam go w usta.
- No błagam was! Dosyć tego! Nie zapominaj, że całujesz moją siostrę! – wtrącił się Louis. Przesłałam mu zabójcze spojrzenie, na co on się tylko roześmiał w niebogłosy.

Piosenka: 
http://www.youtube.com/watch?v=RmNTAvnSais
       Kiedy Louis wraz z żoną, Liam, Danielle, Perrie, Zayn oraz Niall opuścili mój dom, zmęczona położyłam się na kanapie przed telewizorem. Styles przykrył mnie kocem i pozmywał naczynia.
-Dziękuję. – powiedziałam z delikatnym uśmiechem kiedy obok mnie usiadł.
- Drobiazg. Jak się czujesz? – zapytał bawiąc się kosmykiem moich blond włosów.
- Dobrze, tylko jestem trochę zmęczona. – zaśmiałam się cichutko.
- Z czego się śmiejesz? – zapytał również się śmiejąc.
- Z ciebie, z siebie, ze szczęścia. – zaczęłam wymieniać. – To co dzisiaj powiedziałeś… popłakałam się. – spojrzałam na niego wzrokiem pełnym wdzięczności i miłości.
- Mówiłem prawdę. – odparł poczym położył dłonie na moim brzuchu. – Nawet nie wiesz Darcy, jaką masz wspaniałą mamę. – pocałował mnie w niego.
- Nie oszukuj dziecka. – zaśmiałam się i pogładziłam go po tyle głowy. – Harry, momentami boje się, że sobie nie poradzimy, ale wiem że damy z siebie wszystko. Chciałabym żeby zaznała w życiu tyle miłości od rodziców, przyjaciół i od swojej drugiej połówki, co ja i ty. Chcę żeby niczego jej nie brakowało i żeby podała się na ciebie a nie na mnie. Gdy będzie miała twój urok osobisty, to wszystko pójdzie z górki. – zaśmiałam się.
- Zwariowałaś? Chcesz żeby była taka jak ja? To nie wróży nic dobrego, chociaż… gdyby się podała na ciebie, to też byłaby niezłym ziółkiem. – odarł.
- Z dwojga złego, ty jesteś lepszy! – zaśmiałam się wesoło. – To za tobą latają miliony lasek, a nie za mną.
- No właśnie lasek, a za Darcy mają latać faceci. Chociaż nie… nie wolno im. Żaden chłopak ma się nie zbliżać do mojej księżniczki. – Pogładził mój brzuch.
- Słyszysz kochanie? Mówiąc prosto z mostu będziesz miała przejebane. – zaśmiałam się i pogładziłam mój brzuch złączając moją dłoń i Harrego.
- Czujesz? Kopnęła! Moja córeczka będzie kopać tyłki chłopakom. – powiedział zadowolony.
- Czyli będzie miała coś ze mnie. – pokazałam mu język.
- I o to właśnie chodzi. – odparł i pocałował mnie. – Angel, wiem że jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, ale co będzie jak się urodzi? – spojrzał na mnie ciekawy mojej odpowiedzi.
- Nie wiem Harry. Nie chcę na razie niczego planować. Chcę tylko żeby była zdrowa. – odparłam.
- No tak, ale musimy ustalić, gdzie zamieszkamy. – odpowiedział.
- Nie wiem. Nie wiem, czy powinnam opuszczać dom Pani Parker.
- Dlaczego niby nie? Zamieszkajmy u mnie. Dom jest ogromny i można liczyć w nim na więcej prywatności. Media nas nie dosięgną. – zaczął. – A ten dom możesz komuś wynająć, albo sprzedać.
- Pomyślimy o tym, ale jeszcze nie teraz. – uśmiechnęłam się do niego lekko.
- To kiedy? Angel nie mamy czasu, lada chwila dziecko się urodzi. Musimy Myślec jak odpowiedzialni dorośli i kierować się jej dobrem. – wbił we mnie swe poważne spojrzenie.
- Wiem Harry, ale to nie jest wszystko takie proste. Nie chcę ci się zwalać na głowę, bo wiem, jak twoja mama na to zareaguje. Ona mnie nie akceptuje. Może lepiej, żebyśmy jeszcze dali sobie trochę czasu. – spojrzałam mu w oczy.
- O co chodzi? Masz wątpliwości, czy powinniśmy być razem? – zdenerwował się trochę.
- Nie kochanie. Nie mam żadnych wątpliwości. Ja tylko się boję. Teraz wszystko się zmieni. Oboje będziemy musieli zmienić nastawienie do wszystkiego. Ja będę musiała opiekować się małą, chodzić do pracy, ty będziesz musiał ograniczyć imprezy, mieć z nami kontakt bedąc w trasie.
- Poradzimy sobie. A jeśli chodzi o pracę, to już ci coś na ten temat mówiłem. Nie pójdziesz do pracy, dopóki nie zregenerujesz się po porodzie. Teraz też nie ma mowy żebyś pracowała. Nie mam zamiaru odchodzić od zmysłów czy żyjesz i nic ci nie jest. – spojrzał na mnie trochę rozzłoszczony .
- Dorze, ale obiecujesz że po porodzie zacznę pracować? – spojrzałam na niego z nadzieją.
- Daję słowo – uśmiechnął się szeroko a ja zawisłam na jego szyi.
- Tylko, co z kwestią wspólnego mieszkania? – spojrzał na mnie.
- Zróbmy to.
- Słucham? – zapytał zdezorientowany.
- Zamieszkajmy razem. U ciebie. – odparłam.
- Kocham cię. – powiedział i mocno mnie przytulił. – Jutro zajmę się przewozem rzeczy. – oznajmił.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz